Social buying, czyli żeby chcieli więcej…

Przeczytam książkę, nadrobię rozpisanie audytu, przećwiczę prelekcję… Zanim jeszcze wsiadłam do pociągu, w którym miałam zrealizować wymienione plany, spotkałam Artura Sójkę. Tego samego, który dwa tygodnie wcześniej na piątym spotkaniu LinkedIn Local pokazał mi, że mój sposób networkingu jest dość napastliwy. 😉

Bardzo to była bogata w tematy konwersacja, przeszliśmy całkiem płynnie od śmierci wywołanej PowerPointem do disco polo, ale jedno utkwiło mi w pamięci najbardziej.

“(…) to przecież nie powinno nazywać się social selling tylko social buying.”

Czym jest social selling?

Odróżniając się od tradycyjnego marketingu, social selling stawia na relacje i dzielenie się informacjami, proponowanie rozwiązań bez sprzedawania „siebie” i „swoich usług” jako takich. Mówi się o tym na każdym LinkedIn Local, rozmawiamy o tym na szkoleniach, LinkedIn obfituje w ekspertów od social sellingu, bo jest to użyteczne słowo klucz. Jednak mimo otaczania się komunikatami o tym, że relacja jest najważniejsza, niestety na końcu jednak najważniejszy jest selling.

Otrzymuję zapytania o ustawienie reklam sponsorowanych na LinkedIn – muszę odmówić, bez próby “ustawienia profilu” i poprawienie ich nie widzę w tym tak wysokiej skuteczności. “Pani Doroto chcemy stać się bardziej widoczni.” Tłumaczę jakie szkolenie mogłoby zostać przeprowadzone dla pracowników, co moglibyśmy uzyskać nie wchodząc w płatne narzędzia, ale działając odpowiednią, dopasowaną komunikacją. “Pani Doroto, oni tego nie zrobią, to ich prywatne profile.”* Firma woli zapłacić za ustawienie reklamy.

Na pytanie do znajomego czy, według niego, LinkedIn Helper to bot, odpowiada: “Obejrzyj filmiki instruktażowe.” Obejrzałam. Bot. To przydatne narzędzie, ale to zautomatyzowane wysyłanie wiadomości (i inne działania), a nie spersonalizowana komunikacja! To narzędzie do sprzedaży, która jest jakby mało social.

Nie myśl o sprzedaży

Już popełniłam tekst o tym, czym social selling nie jest, ale chciałabym, dzięki inspiracji Artura nadać temu dodatkowy wymiar. To nie my zaprzyjaźniamy się, żeby sprzedać – pozwólmy sobie na zakolegowanie się z nami, by inni mogli kupić (social buying). Wyróżnij się na rynku tym, co dajesz za darmo, by pozwolić zrozumieć, że to, co sprzedajesz jest unikatowe. Prezentuj wartość produktu czy usługi zanim wyślesz propozycję.

Wykorzystaj elementy komunikacyjne LinkedIn – spersonalizowane zaproszenia, posty i artykuły świadczące o profesjonalizmie. Wejdź w kontakty offline – LinkedIn Local są na to wspaniałym sposobem.

Najpierw podziel się wiedzą, wzbudź zaufanie. To wtedy ludzie zaczną do Ciebie przychodzić. Nie ma nic bardziej irytującego niż oferowanie mi półkoloniii czy nieruchomości…

Co myślisz o takim ujęciu tematu?

*Profile pracowników przestają być zupełnie prywatne jeśli można zidentyfikować ich pracodawcę. Zaufalibyście bankowi, którego pracownicy wrzucają zdjęcia z kasyna na LinkedIn?

Marka pracodawcy w 7 krokach

Photo by bruce mars from Pexels

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zainteresowany ? Napisz do mnie kontakt@dorisinsocialmedia.com