Table of contents
Share Post

Co dziś zrobiłaś inaczej niż zwykle?

Od 2012 roku managerowie zadawali mi to pytanie co piątek przez kolejne 2 lata. Wcale nie co piątek miałam na nie gotową odpowiedź, ale wiedząc, że ono nadejdzie stałam się poszukiwaczem rozwiązań.

Rekrutowałam wówczas na rynki zagraniczne, zwłaszcza we Francji i Wielkiej Brytanii. Najpierw poszukiwałam osób zainteresowanych nowymi technologiami, a w kolejnych latach developerów i managerów z branży IT. Wiązały się z takimi stanowiskami całkiem łatwe słowa klucze do wykorzystania: nazwy technologii, języków programowania, umiejętności technicznych.

Twitter

Twitter to platforma do mikroblogowania, po której poruszają się bardzo często politycy, ale też osoby z IT. W Polsce aplikacja nie jest tak bardzo popularna jak w Stanach, ale na rynkach Francuskim i UK ma całkiem sporą popularność.

Twitter i marka osobista rekrutera

Po założeniu profilu zanim jeszcze zaczniemy wykorzystywać platformę do rekrutacji warto poświęcić chwilę na zbudowanie naszej marki osobistej. Od zdjęcia, przez bio, bo regularne postowanie.

Nie zostawiaj Twitterowego avatara zamiast swojego zdjęcia – użyj fotografii z LinkedIn, żeby łatwo było się skojarzyć i, żeby linki Google prowadziły do tej samej osoby. Uzupełnij bio w taki sposób, by jasno z niego wynikało, że rekrutujesz. Zamieść kilka pierwszych postów wskazujących na to, czym się zajmujesz.

Na Twitterze możemy z łatwością obserwować inne konta. Wyszukaj zatem te, które Cię inspirują. Znajdź osoby, które obserwujesz na innych kanałach: LinkedIn, Facebook, Instagram. Sprawdź jakimi informacjami się dzielą i sama zacznij to robić. Nie bez powodu przecież LinkedIn przy udostępnianiu treści pyta, czy chcesz je też zamieścić treść na Twitter.

Tak jak w innych mediach społecznościowych wdaj się w dyskusje branżowe: komentuj, otwieraj wątki, „lajkuj” i „szeruj”.

Komunikacja na Twitter

Możemy komentować i share’ować dowolnie wybrane treści. Możesz również zatwittować do kogoś, czyli oznaczyć go w poście, ale ta komunikacja jest publiczna i widoczna dla wszystkich: znajomych, szefów, podwładnych etc…

Komunikacja bezpośrednia jest o tyle ograniczona, że tak Ty, jak i potencjalny interlokutor musicie się wzajemnie obserwować.

Jesteś rekruterem, znajdujesz potencjalnego kandydata i chcesz zagadać?

Skomentuj ostatni post nie słowami: „Mam robotę, pogadajmy”, ale narzuć na to woal tajemnicy… „Świetny artykuł, czy mogłabym zadać dodatkowe pytania bezpośrednio?”, „Fantastyczny post, czy możemy rozwinąć temat?”. Jeśli na Twoim profilu jasno widnieje, że rekrutujesz, to sprytny potencjalny kandydat skuma o co chodzi. Nie sprytnych nie szukasz.

Twitter w rekrutacji

Rekrutacja na Twitter może być karkołomna. Jej skuteczność w ogromnej mierze zależy od stanowisk, jakie zapełniasz i lokalizacji. W pół minuty możesz się zorientować, czy dalsze próby mają sens, czy wcale.

Ja na Twitter miałam kilka rekrutacyjnych „success story” i mnóstwo frajdy z wiadmości: „Wow, odpowiedziałem, bo żaden rekruter mnie jeszcze tak nie skontaktował!” Łatwiej z takimi kandydatami o relacje i polecenia.

Mimo, że Twitter posiada własną wewnętrzną wyszukiwarkę, to polecam zupełnie inne narzędzie to jego przeszukiwania: Followerwonk.

Nie musisz się nawet logować, po prostu wpisz krótkie słowo klucz w odpowiednie okno, dodaj lokalizację i w, nie więcej niż 30 sek., oceń, czy to narzędzie ma dla Ciebie jakikolwiek sens w tej właśnie rekrutacji.

Wyszukiwanie
Prosta lista wyników

Z tej listy możemy przejść  bezpośrednio do profili Twitter potencjalnie interesujących nas kandydatów i tam nawiązać z nimi konwersację.

Znasz jakieś inne sposoby rekrutacji na Twitterze? Chętnie dowiem się o innych sztuczkach do wykorzystania na tym medium!

W razie jakichkolwiek pytań, czy wątpliwości nie wahaj się komentować poniżej, lub skontaktuj się ze mną!

Zdjęcie główne: Błażej Marciniak

Zapisz się do newslettera